Jako pierwsi 3 tygodnie temu podaliśmy informację, która mogła obudzić w pracownikach GLINIKA iskierkę nadziei - JEST INWESTOR. Niestety teraz również, jako pierwsi musimy tą iskierkę zgasić. Bydgoska firma wycofała się z chęci inwestowania w gorlicką fabrykę.
Zdecydowanie łatwiej jest być posłańcem dobrych wiadomości, aniżeli tym, który niesie wieści złe. Przed trzema tygodniami portalowi GORLICE24.pl jako pierwszemu udało zdobyć się jeszcze nieoficjalne wtedy wieści o poważnym zainteresowaniu się Fabryką Maszyn Górniczych GLINIK przez inwestora z Kujaw. Bydgoska firma MAKRUM S.A dość poważnie przejawiała chęć zainwestowania w nasz rodzimy zakład borykający się z ogromnymi problemami finansowymi.
Dzisiaj znów, jako pierwsi niesiemy tym razem niestety złe informacje. Jak się dowiedział portal GORLICE24.pl w południe zapadła decyzja o zakończeniu rozmów pomiędzy Makrum a GLINIKIEM. W oficjalnym komunikacie przedstawionym przez bydgoską firmę czytamy:
"... spółka Makrum prowadziła negocjacje ze spółkami z branży elektromaszynowej należącymi do Grupy GLINIK. Rozmowy te doprowadziły do ustalenia Warunków inwestycji, którą ewentualnie miała dokonać Makrum w spółkach Grupy GLINIK. Zakończenie negocjacji miało zostać potwierdzone poprzez zawarcie, przed uzgodnionym dniem, Umowy ostatecznej ustalającej docelową strukturę inwestycji.
Nie doszło do zawarcia Umowy ostatecznej. Podanie do wiadomości publicznej informacji o tychże negocjacjach zostało opóźnione ze względu na interes Makrum, o czym została poinformowana Komisja Nadzoru Finansowego w raporcie bieżącym z dnia 08.02.2010.
W dniu 22 lutego 2010 wystosowała pismo, iż z uwagi na upływ terminu przewidzianego na zawarcie Umowy ostatecznej, doszło do wygaśnięcia Warunków inwestycji. Ustalenia stron poczynione w Warunkach inwestycji wygasły bez wzajemnych roszczeń pomiędzy stronami.
Na dzień dzisiejszy Makrum nie zamierza kontynuować tych rozmów..."
podpisano: Wojciech Staszak - Członek Zarządu
Tyle oficjalne stanowisko Makrum w tej sprawie. Próbowaliśmy zasięgnąć w tym temacie więcej informacji u obu stron porozumienia, niestety przedstawiciele firm zasłaniają się tajemnicą handlową. Nieoficjalnie możemy powiedzieć tylko, że zasadniczym powodem zakończenia rozmów były rozbieżności w ocenie potrzeb finansowych inwestycji.
W rozmowie z portalem GORLICE24.pl prezes GLINIKA Mieczysław Brudniak potwierdził, że dzisiejsze wydarzenia powodują jeszcze bardziej dramatyczną sytuację w firmie. Jednocześnie przekazał nam, że prowadzone są rozmowy z jeszcze jednym inwestorem, jednak nie może przekazać do opinii publicznej na tym etapie żadnych informacji.
Tak dużego zakładu z potężnym zadłużeniem, nic nie jest już wstanie podnieś. Jesteśmy świadkami upadania naszej gorlickiej historii. Jedyny największy w naszym regionie zakład schodzi na dno. Na to samo dno na którym leży rafineria. Bohater upadku zafundował nam wszystkim, niepokój i niepewność jutrzejszego dnia. Doprowadził do stanu, w którym pracownicy zakładu i ich rodziny, mieszkańcy Gorlic i powiatu ale również gorliccy handlowcy, którzy dwa lata temu, naszego bohatera oznaczali "złotym liściem dębu" dziś będę musieli klepać biedę lub szukać łaski zagranicą. To nie kryzys doprowadził do bankructwa, a nieodpowiedzialne i nieudolne obsadzanie stołków partaczami, którzy o zarządzaniu zakładem nie mieli żądnego pojęcia. Błędy, rozrzutność i nieodpowiedzialność, przed którą uciekają partacze musiała doprowadzić do obecnego stanu zakład, który przez wiele lat był dla miasta jedynym karmicielem kiedyś tysięcy a w ostatni czasie kilkuset rodzin. Liczę, że sprawiedliwość dopadnie tych, którzy zgnoili historie miasta, którzy przyczynili się do upodlenia wiele rodzin.
m ale... i tak juz nie ma szans... odpowiedz jest prosta... miało nie być związków zawodowych tzn inne ale... chłopaki wiedzieki ze stracą prace... i juz nigdzie nie znajda pracy wiec pod pretekstem pomocy i walki o pracownik zaczeli protest... i walczyli... inwestor stwierdził że z takimi zwiakami nie kupi fabryki... bo nie uratuje jej... i szkoda nerwow... wiec chłopaki wybrali albo nie bedzie fabryki i wszyscy straca prace albo modlic sie beda żeby znalazł sie inwestor ktory zgodzi sie kupic fabryke z nimi...ale nie ma takiego inwestora... brawo... trudno... szkoda... takie zycie... niestety związki zawodowe dobiły gwóźdź do trumy... przykro...
a zdjecia dodawane sa co chwilka!