20 wozów bojowych i 100 strażaków brało dzisiejszego poranka udział w akcji gaszenia ogromnego pożaru, jaki miał miejsce na terenie tartaku w Bieczu. Płonęła jedna z hal produkcyjnych.
Dokładnie o 9.56 gorlicka komenda PSP otrzymała zgłoszenie o pożarze na terenie bieckiego tartaku, ogień zauważył stróż dozorujący firmę, która w soboty nie pracuje. Na miejsce zdarzenia natychmiast udały się wozy bojowe z PSP jednak szybko okazało się, że pożar jest tak duży, iż niezbędne będzie znaczne wsparcie druhami z OSP. Docelowo na miejscu pracowało 100 strażaków (poza wspomnianymi z PSP w akcji gaśniczej udział wzięły też jednostki OSP z Biecza, Kobylanki, Binarowej, Libuszy, Krygu, Korczyny, Racławic i Wójtowej).
Strażacy mieli przed sobą bardzo trudne zadanie, bowiem ogień objął halę, w której wstępnej obróbce poddawano drewno. Budynek drewnianej konstrukcji kryty papą miał ponad 600 metrów kwadratowych powierzchni. Topiąca się papa, ogromne zadymienie i ryzyko zawalenia się w każdej chwili starego budynku skutecznie utrudniały zlokalizowanie źródła pożaru oraz prowadzenie samej akcji. Przez cały czas w obrębie pożaru podawano 10 prądów wody.
Po ukończeniu akcji gaśniczej kapitan Dariusz Surmacz z PSP Gorlice w rozmowie z portalem GORLICE24.pl powiedział, że według kwalifikacji używanych przez Straż Pożarną pożar ten należy zaliczyć do dużych. Jak dodał ostatnie zdarzenie o tak dużej skali zagrożenia miało miejsce w powiecie gorlickim trzy lata temu.
Pomimo potęgi żywiołu strażakom udało się uratować mienie o wartości ponad 800 tysięcy złotych. Wstępnie oszacowane straty to kwota około 380 tysięcy złotych ( 180 tysięcy budynek, 200 tysięcy urządzenia).
Jeszcze w czasie akcji gaśniczej na miejsce zdarzenia przyjechała burmistrz Biecza Urszula Niemiec, która oficjalnie zadeklarował pomoc dla firmy ze strony miasta. Jak zapewniła właściciele tartaku mogą liczyć na zwolnienie z podatku od nieruchomości.
Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi obecnie Policja, jednak strażacy wstępnie wykluczają podpalenie.
?
a autorzy co po niektórych komentarzy jadąc na taką akcje pewnie posikała by się w majtki.zastanówcie się czasem co piszecie.nie ważne kto był pierwszy,ważne że straż była i nikomu nic się nie stało.pozdrawiam